piątek, 3 lutego 2012

Ślinołap

               Całe życie myślałam, że śliniaczki służą do ratowania ubranek dziecięcych przed przechwyceniem zbyt dużej ilości jedzenia. No cóż - myliłam się. Kiedy moja Córeczka miała dwa miesiące zaczęła produkować niezliczone ilości śliny. Jakby jej ktoś odkręcił kranik w buzi. To było niesamowite - potrafiła zaślinić kilka bluzek dziennie. I wtedy dotarło do mnie, że śliniaczek, jak sama nazwa wskazuje, został przewidziany na tę okoliczność. Nie wiem czemu nie nazywa się śłinołap. 


          Ząbkowanie Córeczki (którego efektem ubocznym jest ślinienie się) stało się okazją do uszycia śliniaczków. Jeden z nich prezentuję w tym poście. Uszyłam go z dwóch moich bluzek - pasiastej i gładkiej z nadrukiem, który stał się centralnym obrazkiem śliniaczka.


                Mam też zagadkę: kto wie, co to będzie?


.

piątek, 27 stycznia 2012

Podkładki z tafty

        
          Wreszcie udało mi się dostać do aparatu, więc będę mogła opublikować parę zaległych prac. Pierwsza w kolejce ustawiła się podkładka pod kubeczek. Kolorystyka fioletowo-niebieska, w środku dałam ocieplinkę - zawsze dawałam jeans, więc teraz zaeksperymentowałam. Bałam się, że pod wpływem gorąca coś się z ociepliną będzie działo, ale na szczęście sprawdza się znakomicie.

          
          A poniżej podkładka w mojej pracowni (czyli na stole pełnym rupieci, materiałów, ścinek, nożyczek i innych gadżetów - między innymi mój nieśmiertelny Łucznik). Po lewej widać fragment poduszki, która pojechała jako prezent do Francji.

piątek, 13 stycznia 2012

Kosmetyczka w kwadraciki

Szyję ostatnio bardzo dużo, ale z braku aparatu po prostu nie mam jak się pochwalić pracami. Na szczęście zamawiająca najnowszą kosmetyczkę zrobiła mi sweet focię, którą mogę opublikować. Kosmetyczka dla niejakiej Kingosławy jest z taftowych kwadracików. Napis zrobiłam maszynowo "na oko", bo podczas szycia ołówkowa linia mi się starła. W ten oto sposób zamierzone "o" w środku wygląda jak "a". No nic to, grunt że się podoba.


Dziękuję wszystkim za komentarze, bardzo mi miło. Czasem mi ciężko się przebić ze swoim artyzmem przez rzeczywistość, więc tym bardziej się czuję przez Was wsparta:)

czwartek, 22 grudnia 2011

Chustecznik

Tegoroczne Święta zaowocowały nowymi pomysłami na prezenty. Taki ciekawy gadżet - chustecznik. To mój pierwszy - ale mam w polanie kolejne, bo bardzo mi się to spodobało:) A zaczęło się niewinnie - skracałam sobie brązowe spodnie (też na Święta, przecież trzeba jakoś wyglądać) i stwierdziłam, że takie ładne skrawki nie mogą się zmarnować. Dołożyłam trochę jeansu ze starych spodni, kwieciste materiały z sukienki i poszewki, z tyłu wszyłam koronkę i jest. W kolejnych dam jednak do środka małą ocieplinkę i przepikuję troszeczkę.


piątek, 16 grudnia 2011

Kosmetyczka - Cathedral Window

          Zakochałam się w tej technice. Ktoś, kto wymyślił Cathedral Window powinien dostać jakąś nagrodę - świetny efekt, niezwykle pomysłowe złożenie materiału. Patchworkowe origami. Postanowiłam zrobić w tej technice kosmetyczkę. Ponieważ nie mogłam się zdecydować na jednolity kolor, to inaczej wygląda z przodu...

... a inaczej z tyłu.

Taki negatyw:)


          Aby było ciekawiej spód jest w paski. Do środka wszyłam liliowy materiał, który swobodnie wypełnia wnętrze kosmetyczki. Fajny efekt - przez to jest bardziej elegancka. Całość jest zrobiona z mojej ulubionej tafty. Aż żal było ja podawać dalej, do tego kto zamawiał... Cathedral na pewno włączam do mojego stałego repertuaru:)


czwartek, 8 grudnia 2011

Podkładki z tafty

          Jakiś czas temu udało mi się uszyć moje pierwsze podkładki na stół w ilości sześciu. Są uszyte głównie z tafty - bardzo wdzięcznego materiału jeżeli chodzi o patchwork. Zdjęcia były robione przy świetle lampy, więc niestety kolory wyszły nie takie jak w naturze - są zdecydowanie cieplejsze i czystsze niż na zdjęciu.

W sumie nie wiem czemu ich nie przepikowałam. Następnym razem na pewno to zrobię:)

A z tyłu mają haftowaną fabrycznie taftę - jakby się nowym właścicielom znudziły kwadraciki.